Sample perkusyjne vs żywa perkusja
#1
Witam. Od jakiegoś czau interesuję się produkcją muzyki, a właściwie nagrywaniem, miksem i masteringiem. Ostatnio spotkałem się z czymś dla mnie nowym, a mianowicie z używaniem sampli perkusyjnych w miksie. Przeanalizowałem temat i wiem mniej więcej jak to wygląda od strony technicznej:
1) Najpierw nagrywa się żywą perkusję 
2) Później bramkuje się w odpowiedni sposób ścieżki, na których są nagrane np stopa i werbel 
3) Dzięki temu możemy uzyskać zapis midi, więc kolejnym krokiem jest podtsawienie sampli stopy i werbla

Czytałem, że takiej metody używa się najczęściej w gatunkach rockowo metalowych. W dzisiejszych czasach tworząc perkusję tą metodą można ponoć nawet odzwierciedliśc siłę uderzenia np w werbel nagrany podczas sesji z żywą perkusją. 

I tu pojawia się moje pytanie - skoro tak to działa to po co w studiu nagraniowym wielu realizatorów przykłada tak wielką wagę do odpowiedniego doboru mikrofonów, ich odpowiedniego ustawienia, odpowiedniego wyboru miejsca, w którym nagrywa się perkusję i do wielu innych czynników? Dodatowo po co do studia perkusiści kupują nowe naciągi, wybierają do nagrania odpowiedni werbel itd? Czy nie wystarczy wejść do studia z perkusją z byle jakim werblem i stopą i użyć byle jakich mikrofonów (przynajmniej do stopy i werbla)? Przecież później i tak można podstawić sample mocnego rockowego lub metalowego kicka lub werbla...

Czy używanie sampli perkusyjnych jest faktycznie tak rozpowszechnione w studiach nagraniowych? 
Czy w dzisiejszych czasach opłaca się w ogóle kupować porządne mikrofony do perkusji?

PS: Sam w niedalkiej przyszłości planuję założyć swoje "domowe" studio nagrań i zastanawiam się czy jest sens wyrzucać pieniądze w zakup jakiś fajnych mikrofonów do perkusji.

Pozdrawiam, Marek
Odpowiedz
#2
to tak jak layerowanie sampli w muzyce elektronicznej. tutaj chodzi bardziej o dodanie czegoś nowego do istniejącego już werbla, a nie całkowitą podmianę oryginalnego. sampel za każdym razem będzie taki sam, podczas gdy każde uderzenie w żywy werbel będzie inne, dlatego domiksowując sampel nie tracisz zupełnie tego poczucia że jest to prawdziwy werbel. chyba że użyjesz czegoś w stylu superior drummer, ale to wtedy przecież możesz zupełnie zastąpić całą perkusję perkusją MIDI :)

a SM57 na werbel nie wystarczy? z tego co patrzyłem kosztuje grosze

edit: zapomniałem jeszcze dodać, że wybierając kiepski werbel i tak będzie on łapany przez mikrofony overheadów i pomieszczenia, a tych już nie da rady zastąpić, więc to też musisz wziąć pod uwagę.
bingo bango bongo i don't wanna leave the congo
Odpowiedz
#3
z mojego punktu widzenia wygląda to tak,  jak mamy coś spaćkane( a przy bębnach można dużo popsuć, od złego strojenia, grę, omikrofonowania  itp. na pewno najtrudniejszy instrument do rejestracji) to wtedy zaczyna się triggerowanie etc, nie wyobrażam sobie, żeby jakiś świetny bębniarz z wszystkimi niuansami swojej gry w ogóle myślał o takich zabiegach, nie wspomnę o soundzie, żywym soundzie bębnów nagrywanych np. w taśmę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości