[Orchestral] Strange Sounds - Hybrid Sounds II (Album)
#1
Skończyłem album nad którym pracowałem od 6 miesięcy, miłego odsłuchu.

https://strangesoundssilesia.bandcamp.co...-sounds-ii
Odpowiedz
#2
Przesłuchałem album dwa razy aby wyrobić sobie jakąś opinie, ale nie będę do niego wracał. Szanuję i propsuję formy długogrające, bo na takich się wychowałem i sądze, że stworzenie spójnego longplaya jest znacznie bardziej wymagające od komponowania pojedynczych singlowych form. Również słuchanie pełnoprawnej formy jaką jest album, czy to koncepcyjny czy tez, sprawia mi znacznie więcej frajdy niż odpalenie playlisty w trybie shuffle. Wreszcie - skomponowanie ponad 30 minut spójnej muzyki jest ostatecznym sprawdzianem zarówno dla domorosłego układacza klocków w piano rollu jak i dla wirtuoza instrumentu.
 Czy Recoil aka Strange Sounds Silesia podołał temu wyzwaniu?
Gdybym miał określić jednym słowem to wydawnictwo użyłbym terminu "niespójny". Za słownikiem, spójność oznacza taki, który stanowi harmonijnie połączoną całość; spoisty, jednolity, koherentny. Koherentne nie jest tutaj nic poza obranym kierunkiem brzmieniowym, czyli synteza elektronicznych instrumentów z quasi-symfonicznymi barwami.Jednak coś, co według liner notes autora ma być wizytówką Hybrid Sounds II, jest jego największą wadą. Barwy są z dwóch różnych światów - mimo, że w teorii mają ze sobą wiele wspólnego, bo przecież wielokrotnie w soundtrackach do gier czy filmów takie połączenie zdawało egzamin, tak tutaj coś jest z nimi nie tak. Przez cały czas mam wrażenie, że słucham materiału z lat .80/.90 gdzie twórcy dopiero poznawali tajniki muzyki elektronicznej tworząc mniej lub bardziej plastikowe imitacje instrumentów smyczkowych i niezgrabne brzmienia syntezatorów z oczywistymi w tamtych czasach ograniczeniami. W jednej chwili słyszymy współcześnie brzmiące tąpnięcia niskich rejestrów syntezatora, by za chwile pojawił się karykaturalny wręcz sampel chóru bądź instrumentu dętego. Najbardziej słychać to chyba w drugim utworze. To tak jakby Hans Zimmer przeniósł się w czasie 40 lat wstecz zabierając ze sobą klawisz z wgranymi pięcioma presetami z soundtracku do Interstellar, ale pozostałe 25 barw zostawił w 2020 roku i był zmuszony do wykorzystania kupionego właśnie na lokalnej giełdzie keyboardu Casio. Oczywiście zachowując odpowiednie proporcje. Brzmienie gitar elektrycznych to jest zbrodnia w biały dzień - gdyby ktoś ogłosił konkurs na najbardziej plastikowe i nierealistyczne dźwięki przesterowanej gitary to miałbyś szanse być w pierwszej trójce. Na dodatek w jednym utworze słyszymy chyba z 20 różnych instrumentów, które nie mają ze sobą żadnego punktu wspólnego, przez co całość brzmi jak demo jakiegoś soundbanku wypuszczonego gdzieś w okolicach 2000 roku.
 Kompozycyjnie również niewiele mogę powiedzieć dobrego. Zarzut o losowości w doborze brzmień również stosuje się w warstwie melodycznej i aranżacyjnej. Po dwukrotnym odsłuchu nie został mi w głowie żaden fragment czy fraza, oprócz momentu w utworze Suffer Well, ale tylko dlatego że słyszałem go przy innej okazji już wcześniej. Niby każdy z utworów ma jakiś główny motyw, ale albo powtarzany jest do znudzenia albo po prostu nie jest wystarczająco chwytliwy aby przykuć uwagę odbiorcy. Niektóre patenty sprawiają wrażenie wymyślonych na poczekaniu lub wręcz "infantylnych" jak w utworze nr 5.
 Miks jest w większości poprawny na tyle ile dało się wyciągnąć z tych brzmień, ale w niektórych miejscach (jak np okolice 2 minuty Suffer Well) rezonansy kłują w uszy do tego stopnia, że byłem zmuszony przekręcić gałkę w interfejsie. Balans głośności poszczególnych ścieżek nie daje odczucia co jest pierwszym planem a tłem przez co wszystko często zlewa się w całość bez konkretnych kontrastujących ze sobą punktów.
 Z tych 8 tracków obronną ręką wychodzą dwa - Safely oraz Suffer Well. Oba mają myśl przewodnią, są spójne i nie cierpią na natłok niepasujących do siebie dźwięków.
 Napisałem chyba zbyt dużo niż początkowo chciałem. Tak czy inaczej, propsy za stworzenie długograja. Sam jakiś czas temu podjąłem się takiego wyzwania i wiem z czym to się wiążę. Niestety album posiada swoje bolączki i materiał znacznie bardziej zyskałby na skróceniu do 3, max 4 utworów.
Odpowiedz
#3
Witam, jesteś chyba jedynym co się skapnął że używam brzmień z lat 80\90 i to jest prawda bo od ponad 4 lat używam jednego surowego kicka z Rolanda TR-909 odpowiednio obrobionego, i trzech syntezatorków również brzmiących retro od AIR Hybrid 3 (praktycznie w każdym utworze jest), AIR Vacuum Pro (mnóstwo Depeszowskich brzmień) i nowszy Rob Papen Predator 2 (wszystkie linie basowe), do tego brzmienia orkiestralne z E-MU Emax i Emulator II zabytki lat 80, ale nadal fajnie brzmiące. 
Spójne to może i nie jest, ja też jestem niedzielnym grajkiem i za dużo czasu na produkcję nie mam, ale każdy utwór jest inny i możliwe że ten który wspomniałeś nr.5 to utwór który w całości miał być na gitarach, no i jest bo całość gra Hiszpańska gitara akustyczna tyko że samplowana (bo z prawdziwej miałem tylko basową) przepuszczona przez mnóstwo efektów, w sumie wyszedł jeden popowy numer. W "Suffer Well" wiem że w 2 minucie jest rezonans ale pochodzi od Muzycznej skrzynki która tak brzmi w naturalny sposób, aczkolwiek spróbuje to naprawić. Dzięki za odsłuch i opinię.
Odpowiedz
#4
Ten album jak i wiele innych są teraz darmo do pobrania na Bandcampie, mam znów 200 darmowych pobrań.
PS. Naprawiłem rezonans w tej kompozycji o której było wyżej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości